Posty

Wywar z cebuli- ekologiczny sposób na mszyce

Obraz
Mszyce to częsty problem w ogrodzie, dlatego tym bardziej powinniśmy sięgać po naturalne preparaty, zwalczające te szybko namnażające się szkodniki . Gdy pojawią się pierwsze osobniki, warto sięgnąć np. po wywar z cebuli, który z powodzeniem „oczyści” rośliny z nieproszonych gości. Przepis wypróbowałem i u mnie działa. Dzięki zastosowaniu ekologicznych środków, dajemy szansę przetrwania  pożytecznym owadom, które wspomogą nas w walce z mszycą. Do takich owadów należy m.in.  dobrze wszystkim znana biedronka. Jej larwa, zresztą bardzo ciekawa z wyglądu, jak i dorosły owad, uwielbiają mszyce i każdego dnia zjadają ich dziesiątki. Mszyce znajdują się także w menu m.in. złotooków, bzygów, pająków, a nawet ptaków. Mszyce to szkodniki, żywiące się sokiem roślinnym. Doprowadzają do deformacji roślin, osłabiają je, hamują wzrost, a spadź którą wytwarzają, stanowi pożywkę dla grzybów sadzakowych (czerniowych). Inne sposoby na mszyce to m.in. usuwanie najbardziej porażonych części roślin, wyw

Słoneczniki (Helianthus annuus)- kwiaty lata

Obraz
Słoneczniki to widowiskowe kwiaty, które kojarzą mi się z wiejskimi zagrodami, drewnianym płotem czy też ogrodem warzywnym. W tym roku w ogrodzie reprezentuje je głównie słonecznik zwyczajny ‘Teddy Bear’ . Jest to niższa odmiana od gatunku ( około 60- 90 cm wysokości) o pełnych i żółtych kwiatach. Bardzo dekoracyjna i już wielokrotnie przeze mnie uprawiana także na balkonie.  W tym roku planowałem wysiać więcej odmian słonecznika zwyczajnego, ale nie zorganizowałem się na czas, tak więc z lekkim opóźnieniem wysiałem tylko wspomnianą już odmianę ‘Teddy Bear’, a także kilka nasion odmiany ‘Little Leo’. Nasiona tej drugiej odmiany nie były najlepszej jakości, dlatego też niewiele ich wykiełkowało. Dodatkowo ślimaki dokonały sporej czystki i nie ma szans na ogród zdominowany przez słoneczniki. Odmiana ‘Little Leo’ osiąga do około pół metra wysokości i tak jak ‘Teddy Bear’ z powodzeniem może być uprawiana w pojemnikach. Nasiona wysiałem dopiero pod koniec maja, tak więc kwitnienia spodziewa

Adromischus cooperi po przejściach

Obraz
Już nie raz rośliny z moich parapetów lądowały na podłodze. Różnie to się kończyło, choć zazwyczaj nie było źle i dość szybko dochodziły do siebie po tym własnym,  małym końcu świata.

Przedsmak wiosny

Obraz
I stało się, wokół nas coraz więcej kolorowych akcentów, charakterystycznych dla przedwiośnia i wczesnej wiosny. Zachęcony słoneczną pogodą, wybrałem się ostatnio na dłuższy spacer i od razu muszę przyznać, że było warto. W okolicy sporo roślin już kwitnie, a do tego skrzydlaci mieszkańcy dają miłe dla ucha koncerty. Spacery w takich okolicznościach przyrody, to sama przyjemność. 

Jaka? Zdecydowanie żywa :)

Obraz
  Kolejne święta przed nami i tak, jak co roku nie mam z tej okazji dylematów, związanych z wyborem choinki. Żywa czy sztuczna? Zdecydowanie żywa, tym bardziej, że przez kilka lat święta spędzałem przy sztucznej dekoracji. Może nie najgorszej, ale i tak ciągnęło do pachnącej choinki. I nadszedł ten dzień, że sztuczność zaczęła się rozsypywać i nie było już rady, ta nie mająca nic wspólnego z ekologią choinka musiała bezpowrotnie zniknąć z mojego życia. Kolejne święta miały być przepełnione zapachem lasu. Ale jak to w życiu bywa, rzeczywistość zweryfikowała wcześniejsze plany i trzeba było pójść na kompromis. Wyraziście pachnący świerk pospolity (Picea abies) ostatecznie przegrał z jodłą kaukaską (Abies nordmanniana) . Co zadecydowało? Może i świerk pospolity ładnie pachnie lasem, to jednak bardzo szybko się osypuje. Jako, że choinka u mnie ubierana jest na początku grudnia, ciężko byłoby utrzymać drzewko w dobrej kondycji do połowy stycznia. Jodła kaukaska nie pachnie lasem, ale nie o

Robactwo na roślinach...

Obraz
I stało się! Wełnowce zamieszkały na kilku moich roślinach m.in. dracenie obrzeżonej. Oczywiście ich obecność bardzo mnie zdziwiła, bo nigdy nie miałem z nimi do czynienia, a rośliny uprawiam od kilkunastu lat. Zapewne przywędrowały na roślinach, które zdarza mi się od czasu do czasu kupić w markecie. A że byłem na wakacjach, miały czas się rozmnożyć. Na szczęście wełnowce to już przeszłość, bo to zeszłoroczne wspomnienie 😃